wrz 032014
 

Basia Karlik, kochana i nieoceniona harfiarka, którą już znacie, zaprosiła mnie do łańcuszka. Nie lubię łańcuszków, chyba że są sensowne – dlatego przyjęłam wyzwanie IBC albo czytelniczy łańcuszek od Basi, bo pierwszy niesie konkretną wiedzę o stwardnieniu zanikowym bocznym i pozwala zmobilizować ludzi do pomagania, a drugi – bo pozwala mi nieco sentymentalnie podumać nad tym, które książki zostały we mnie na dłużej. Continue reading »

 Posted by at 21:19
lut 202014
 

Barbara Karlik jest wyjątkową kobietą. Niesamowicie utalentowana, wielka duchem, drobna ciałem (nie licząc włosów, bo te niemal podwajają jej rozmiary), a ja czuję się zaszczycona mając ją w gronie przyjaciół. Skomponowała Kołysankę Dory Wilk, wsłuchajcie się w tekst, a wierzcie mi, załkacie jako i ja.

Poznałyśmy się jakiś czas temu, pewnie konwentowo, bo bywa często, zachwyca gorsetami, fryzurami upiętymi tak, że kręci się w głowie i grą na harfie, której dźwięki przenikają tak głęboko, że dusza obrana z ochronnych barier po prostu łka i wydziela szereg wzruszeń. Continue reading »

 Posted by at 14:14
sie 182013
 

Jednym z moich ulubionych odcinków Castle’a jest odcinek 19 z 5 sezonu. Kto nie widział, niech nie czyta następnego akapitu – SPOILER ALERT!!!
Rick z powodu gipsu i kontuzji jest uwięziony w domu. Z nudów podgląda sąsiadów przez lornetkę.  Niczym bohater „Okna na podwórze” jest świadkiem zbrodni… nikt nie traktuje go poważnie, a stawka szybuje w górę, gdy w niebezpieczeństwie znajduje się Beckett. Nie wie, że jego piękna dziewczyna, chłopaki z komisariatu,  przy wydatnej pomocy Alexis i Marthy (która jest tu niewątpliwie tajną bronią) pogrywają sobie z nim i za jego plecami szykują niezłą intrygę, zwieńczoną przyjęciem niespodzianką dla Castle’a.

Continue reading »

 Posted by at 23:41
maj 112013
 

Gdybym miała zaprosić trzy dowolne osoby (realne lub fikcyjne) na kolację, spożyłabym zapewne znakomity posiłek w towarzystwie Hannibala Lectera, Nathana Filliona i Jakuba Ćwieka. Ten ostatni nie dlatego, że tak nierealne byłoby spożycie z nim kolacji poza sferą fantazji, ale dlatego, że nigdy by mi nie wybaczył, gdyby nie dostał zaproszenia na kolację z Fillionem… I lepiej by to docenił i zachowywał się jak należy, bo na tym krześle mógł siedzieć Stephen King! Continue reading »

 Posted by at 11:21
kwi 112013
 

Program był niesamowicie obszerny. Totalne szaleństwo. Jeszcze w domu próbowałam to wszystko sobie jakoś zaplanować. W kwestii punktów programu jestem jak dzielna zbieraczka pokemonów – chcę mieć je wszystkie. Lubię słuchać ludzi, którzy dzielą się swoją pasją, a nuż mnie nią zarażą? Bywało już tak więcej razy niż mogę zliczyć. Continue reading »

 Posted by at 21:19
kwi 062013
 

Konwent to Ludzie. Oczywiście to też wszystko inne, atrakcji nieskończona ilość, ale bez ludzi, zabawa byłaby taka, jak n a oglądaniu przez 3 dni ciągiem kablówki nie ruszając się z kanapy. Dobrze, zdarzało się więcej niż raz, ale bez szału. Spotkanie z 1) dawno nie widzianymi przyjaciółmi, 2) znajomymi widzianymi po raz pierwszy (choć licząc miesiące spędzone wspólnie w Internecie, to już prawie małżeństwo), 3) nowymi ludźmi, którzy mają szansę zaliczyć grupę 1 lub 2, a także całą resztą, w tym także z wariatami, których wspomnienie wyciśnie uśmiech o 3 nad ranem, podczas oczekiwania na pociąg. Wariaci są niezbędni dla kolorytu, plus tu są NASI wariaci, a nie jakieś pierwsze lepsze barachło z poprzestawianymi klepkami. Continue reading »

 Posted by at 18:07